Tutaj pachnie chlebem i naleśnikami. Uczestnicy plebiscytu Mistrzowie Agro opowiadają, dlaczego coraz więcej Polaków wybiera agroturystykę

Akcja specjalna MISTRZOWIE AGRO 2025
Jeszcze kilka lat temu wakacje w agroturystyce kojarzyły się głównie z prostymi kwaterami i domowym jedzeniem. Dziś stają się świadomym wyborem coraz większej grupy Polaków, którzy szukają wytchnienia od miejskiego zgiełku i kontaktu z naturą. Zamiast zatłoczonych kurortów - cisza, przestrzeń, zapach siana i rozmowy przy ognisku. To właśnie takie miejsca wyróżniono w plebiscycie Mistrzowie Agro, który pokazuje, że prawdziwy wypoczynek ma dziś zapach lasu, smak domowego chleba i dźwięk żurawi o poranku.

Coraz więcej osób wybiera urlop tam, gdzie można nie tylko odpocząć, ale też poczuć atmosferę dawnej, „prawdziwej Polski - blisko natury, zwierząt i tradycji. To trend, który wpisuje się w potrzebę spowolnienia i powrotu do prostoty. - Największą przyjemność daje nam spotkanie z ludźmi, którzy potrafią cieszyć się prostymi rzeczami - chwilą ciszy, uśmiechem dziecka karmiącego kozę czy zachodem słońca nad łąką - mówi Wioleta Czarnomska z Krainy Dolnej Wisły w Złej Wsi.

Jej gospodarstwo to fragment Nadwiślańskiego Parku Krajobrazowego, gdzie goście mogą wejść do zagród, głaskać alpaki czy lamy, a dzieci uczą się szacunku do przyrody.

Podobne wartości przyświecają Ewie Guźli, właścicielce Agroturystyki Judyta w Korfantowie. - To nie tylko cisza i spokój, choć ich u nas nie brakuje. Przede wszystkim chodzi o ludzi. To oni tworzą atmosferę, dzięki której każdy czuje się tu wypoczęty i zrelaksowany – podkreśla.

Komfort blisko natury

Nowoczesne agroturystyki łączą dziś komfort z autentycznością. Tak jak Ranczo Rogowo, które oferuje prywatną strefę SPA z jacuzzi i sauną, ale zachowuje duszę i domową atmosferę.

- Nie idziemy na ilość - stawiamy na jakość, przestrzeń i prywatność. Najbardziej cieszy nas to, gdy goście naprawdę odpoczywają - odkładają telefony, zwalniają tempo i po prostu są „tu i teraz" - mówi Filip Bolechowicz, właściciel rancza. Jedna z jego ulubionych historii to para, która świętowała rocznicę ślubu - wieczór z płatkami róż, świecami i domowym ciastem przypomniał im smak dzieciństwa.

W podobnym duchu działa Miejsce Mocy w Kabinach, prowadzone przez Krzysztofa Kędzierskiego. -Każdy z nas potrzebuje czasami chwili relaksu. Nasz dom ma 125-letnią historię, a jego wnętrza i zapach drewna sprawiają, że goście mówią, iż to miejsce „ma duszę”. To dla mnie największy komplement – podkreśla.

Miejsca pełne ciepła

W Marianowie działa Alpakowo Marianowo, prowadzone przez Patryka Chełstowskiego i jego tatę. To nie tylko minizoo, ale rodzinne miejsce z misją. - Tutaj trzeba dać siebie w stu procentach - zaangażowanie, pracowitość, spokój. Kochać zwierzęta, ale jeszcze bardziej ludzi - mówi właściciel. Największą radość daje mu praca z dziećmi, które uczą się bliskości i odpowiedzialności. - Uwielbiam patrzeć, jak wśród zieleni i zwierząt ładują swoje akumulatory – podkreśla.

Swoje rodzinne, pełne ciepła miejsce stworzyła także Dorota Szatraj z Agroturystyki DAR w Szopinku. – Często słyszymy zdziwienie: „tak blisko miasta, a taki azyl”. To największy komplement. Nasz ogród i zaczarowany lasek to przestrzeń, w której ludzie naprawdę się wyciszają – mówi.

Podobny klimat panuje w Żurawisku w Jesionie, gdzie Agnieszka Koterwa wraz z rodziną tworzy przestrzeń pełną spokoju i serdeczności. - Lubię patrzeć, jak goście z dnia na dzień stają się bardziej zrelaksowani, uśmiechnięci i zachwyceni naturą wokół. Każdego witamy ciastem drożdżowym z cynamonem - jeszcze nikt nie wyjechał bez przepisu - opowiada.

Rodzinne miejsca, lokalne smaki

Niektóre agroturystyki stają się miejscami spotkań i wspólnego odkrywania pasji. W Agroturystyce DAR goście integrują się przy ognisku i wspólnie oglądają niebo. - Z dużym sentymentem wspominam czerwcowy wieczór, gdy jeden z naszych gości, młody pasjonat astronomii, oglądał z 80-letnim panem Tadziem zaćmienie księżyca. Wszyscy patrzyli w gwiazdy do późnej nocy. To była magiczna chwila – wspomina.

Z kolei w Domu Kowala w Jankowcach Bieszczady spotykają się muzyka, domowa kuchnia i przyjaźnie na lata. - Ela gotuje sama, a goście mówią, że od rana, jak pachną naleśniki, to za nosem idą do jadalni - śmieje się Grzegorz Kowal Michalik, muzyk i gospodarz. - Niektórzy bywają u nas cztery razy w roku. Powtarzają: „Cześć - wróciliśmy do domu” – dodaje.

Podobne historie rodzą się też w Rozczochranym Ranczu w Bestwinie. - Nasze miejsce wyróżnia cisza, wyjątkowy klimat, piękne otoczenie i przede wszystkim ludzie - zarówno goście, jak i nasi zwierzęcy mieszkańcy – mówią Sandra Rutowicz i Mateusz Winny. - Największą przyjemność sprawia nam widok spokoju i odprężenia na twarzach naszych gości - nawet jeśli ktoś pomyli emu z pelikanem – wspominają.

Zagłosuj w plebiscycie

Agroturystyki nie są już tylko alternatywą dla hoteli - stają się symbolem nowego stylu życia, opartego na prostocie, spokoju i relacjach. To miejsca, w których można nie tylko przenocować, ale spotkać ludzi z pasją, poznać lokalną kulturę i odnaleźć własny rytm.

Plebiscyt Mistrzowie Agro pozwala dostrzec te wyjątkowe historie i ludzi, którzy z serca tworzą miejsca bliskie naturze. Ich codzienność to dowód, że w Polsce wciąż można znaleźć prawdziwy spokój - wystarczy zboczyć z głównej drogi.

Głosowanie w plebiscycie Mistrzowie Agro trwa. To okazja, by wesprzeć ulubione agroturystyki i pokazać, że warto doceniać tych, którzy tworzą miejsca, w których można naprawdę odpocząć.

____________________

Wróć na polskanews.pl Polska News